Kiedy wszyscy „wiedzą lepiej”. Jak radzić sobie z oczekiwaniami bliskich przed ślubem?
Przygotowania do ślubu to czas, który – przynajmniej w teorii – powinien być piękny.
A jednak często pojawia się napięcie. Jednym ze źródeł tego napięcia są relacje z najbliższymi osobami. Bo nagle wszyscy wokół zaczynają mieć swoje własne pomysły na Twój dzień.
Teamtem do sporów może być naprawdę wszytsko – data ślubu (bo Ci zawsze na majówkę wyjeżdżają na żagle), wybór świadkowej (bo inna przyjaciółka już się nastawiała), lista gości (bo ciocię i wujka, których widziałaś ostatnuio 10 lat temu trzeba zaprosić), a tym bardziej rodzaj ceremonii (czemu nie kościelny, albo własnie, czemu kościelny) i wiele innych…
I choć każda z tych osób chce dobrze, Ty zaczynasz czuć się, jakbyś musiała zadowolić wszystkich wokół.
Tylko… gdzie w tym wszystkim jesteś Ty?
Dlaczego próbujemy sprostać oczekiwaniom?
Z psychologicznego punktu widzenia – dlatego, że głęboko w nas zakorzenione jest pragnienie akceptacji.
Chcemy być lubiani, chcemy, by inni byli z nas dumni. Zwłaszcza w ważnych momentach życia.
To naturalne. Ale problem pojawia się wtedy, gdy cudze oczekiwania zaczynają być ważniejsze niż nasze własne potrzeby.
Bo spełniając cudze wizje, coraz bardziej oddalamy się od siebie.
A im bardziej się oddalamy, tym trudniej nam poczuć spokój i radość, które przecież powinny towarzyszyć temu wyjątkowemu czasowi.
Droga donikąd
Zaspokajanie oczekiwań innych to droga, która nie ma końca.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto „wie lepiej”. Zawsze pojawi się nowa uwaga, nowe „ale”.
Nie dlatego, że ludzie są źli – tylko dlatego, że każdy patrzy przez pryzmat własnych potrzeb, lęków i doświadczeń.
Nie da się zaspokoić wszystkich – bo każdy ma inną definicję tego, jak „powinno być”.
Dlatego najważniejsze, co możemy zrobić, to nauczyć się oddzielać swoje emocje od emocji innych i zadbać o własny spokój.
Dopiero z tego miejsca – gdy wracamy do równowagi i czujemy się ugruntowane – możemy wchodzić w rozmowy, negocjacje czy stawianie granic.
Wtedy nie robimy tego z lęku ani złości, ale z jasności i spokoju.
Jak możesz pielęgnować swój spokój – niezależnie od tego, co robią inni:
1. Zatrzymuj się, zanim odpowiesz.
Nie każda emocja, którą ktoś wnosi, musi stać się Twoją.
Zrób oddech, zanim coś powiesz, zanim coś postanowisz.
Ten moment zatrzymania to często pierwszy krok do zachowania siebie.
2. Oddzielaj emocje od faktów.
To, że ktoś jest zdenerwowany, nie znaczy, że zrobiłaś coś źle.
Spróbuj nazwać fakty – co naprawdę się wydarzyło?
Świadomość faktów pomaga nie brać wszystkiego do siebie.
3. Wybieraj rozmowy, które mają sens.
Nie każda dyskusja prowadzi do zrozumienia.
Masz prawo nie tłumaczyć się z każdej decyzji – nawet jeśli ktoś tego oczekuje.
Nie wszystko wymaga Twojego udziału.
4. Wracaj do swojego „dlaczego”.
Gdy czujesz presję lub wątpliwość – przypomnij sobie, po co to wszystko robisz.
Dlaczego planujesz ten ślub właśnie tak?
Dlaczego coś jest dla Ciebie ważne?
Twoje „dlaczego” to wewnętrzny kompas, który pomaga zachować kierunek.
5. Zadbaj o swoje ciało.
Spokój nie rodzi się tylko w głowie.
Oddech, rozluźnienie barków, chwila spaceru – to proste rzeczy, które realnie obniżają napięcie.
Z ciała płynie sygnał: „jestem bezpieczna”.
Dojrzałość w relacjach zaczyna się od Ciebie
Dojrzałość to nie brak emocji. To świadomość, że masz wpływ na to, co robisz z emocjami innych ludzi.
To umiejętność powiedzenia: „Rozumiem, że masz swoje zdanie – ale ja wybieram inaczej.”
Bez złości, bez poczucia winy, z pełnym spokojem.
I to właśnie ta postawa – spokojna, świadoma, zakorzeniona w sobie – sprawia, że ślub naprawdę staje się Waszym dniem.
Nie „dniem, który ma wszystkim się podobać”, a ostatecznie nie podoba się Tobie.
Jeśli czujesz, że to o Tobie…
Czasem trudno jest samemu odróżnić, gdzie kończą się nasze potrzeby, a zaczynają cudze.
Właśnie o tym rozmawiam z kobietami podczas konsultacji indywidualnych – uczymy się stawiać granice, odnajdywać spokój i budować pewność siebie przed ślubem. Jeśli czujesz, że chcesz zadbać o siebie w tym procesie – to dobry moment, żeby zrobić pierwszy krok.
